blog przewodnicki
piątek, 17 stycznia 2014

Minęło ponad dwa lata od demontażu pomnika „Czterech Śpiących”* Ponieważ ciągle większość warszawskich rodaków chce jego powrotu, pewna państwowa placówka postanowiła ich przekonać, że to bardzo niewłaściwe podejście.

Pomnik Braterstwa BroniZ ulotki rozpowszechnianej 17 stycznia 2014 roku można się dowiedzieć, że Praga w pierwszych powojennych miesiącach była siedliskiem zła - siedzibą nowych władz i aparatu represji. Jako przykład podano 10 różnych obiektów zlokalizowanych na terenie Starej i Nowej Pragi. Ten przekaz łatwo sprzedać poza stolicą. Warszawski rodak nie kupi go tak łatwo. Oto spis kilku powodów mało politycznych i subiektywnych.

1.Praga to nie Stalinogród.

Warszawa jako jedyne funkcjonujące „prawe płuco miasta”, przez kilka miesięcy była zapleczem odbudowującego się życia. Tu działał nie tylko aparat władzy. Praga dała schronienie wielu ważnym dziedzinom życia społecznego i kulturalnego. Oto garść przykładów: tu powstała pierwsza redakcja Polskiego Radia (Targowa 70), zabłysł pierwszy neon w powojennej Warszawie (Fabryka Wedla), otwarto pierwszy bar szybkiej obsługi (Bar Zakąska, Targowa 68), odrodziło się życie teatralne ( Teatr Powszechny, ul. Szwedzka), zaczęły funkcjonować trzy pierwsze wydziały Uniwersytetu Warszawskiego i Miejska Szkoła Dramatyczna (Wileńska 7), odrodził się handel prywatny (odbudowa przez kupców Bazaru Różyckiego  w czerwcu 1945 r.)* Czy wszystko jak od linijki można skreślić jednym podsumowaniem – „reżimowe” i komunistyczne?

2.Produkowanie drugiej białej plamy.

siedziba rządu Bieruta na Pradze

 

Bolesław Bierut, który odsłonił pomnik Braterstwa Broni 69 lat temu urzędował również przez jakiś czas przy głównej praskiej ulicy w bardzo reprezentacyjnym gmachu. Gdzie? Dziś turysta lub przechodzień próżno będzie szukał tej informacji. Po tablicy upamiętniającej pierwszą siedzibę powojennych władz zostały dziury – w l. 90 tych zdjęto ją decyzją tych, którzy sugerują byśmy swoją pamięć historyczną traktowali wybiórczo. Gdzie więc zwiedzający mają szukać informacji?

3.Niepoprawni politycznie patroni ulic zostali.

Idący tropem usuwania z Pragi pozostałości po dominacji „obcych wpływów” nad Polską, należałoby przemianować również kilka ulic z niepoprawnymi politycznie patronami, np. usunąć słynnego Stefana Okrzeję. Zresztą próbowano to zrobić, bezskutecznie (miała zostać ulicą kard. Aleksandra Kakowskiego.)

4. Złota pamiątka po zaborcy nie została zburzona!

Cerkiew św. Marii Magdaleny na PradzeA co z praską cerkwią? Powstała w czasie zaborów, w drugiej połowie XIX wieku, gdy niedaleko mieścił się Dworzec Petersburski.  Wysiadający pasażerowie widząc okazałą świątynię prawosławną mieli od razu jasny sygnał, kto tu rządzi… Nie bójmy się tego słowa – to jawna i bezczelna pozostałość Imperium Rosyjskiego.

5. Pozostałe monumenty zagrożone.

Pomnik Kościuszkowców Port Praski

Pomnikowy socreal (będący pamiątką czasów i stający się atrakcją turystyczną) na Pradze to nie tylko „Śpiący”. Usunięcie pomnika będzie również niebezpiecznym znakiem dla podobnych pamiątek – Pomnika Żołnierzy Radzieckich z Parku Skaryszewskiego (ustawionego w  miejscu czasowego pochówku 26 żołnierzy radzieckich). Pomnik istnieje w parkowej aurze, choć pierwotnie był dobrze widoczną częścią ronda Waszyngtona. W latach 60 tych przeniesiono go w głąb parku. Jest dziś regularnie osprejowywany na czerwono. Natomiast pomnik Kościuszkowców z terenu Portu Praskiego zapomniany i nie warty miejskich pieniędzy na nocną iluminację, nie jest już widoczny na nowych wizualizacjach po adaptacji tej przestrzeni na luksusowe osiedle. Czyżby wkrótce miał zniknąć?

6. Lokalne sentymenty też są ważne

Ulotka przekonuje nas, że traktowanie pomnika jako elementu swojskiej, miejskiej przestrzeni i „prześmiewcze” okrzyknięcie go pomnikiem „czterech śpiących” to za mało, żeby pozostał. Dowiadujemy się, że pomnik istniał odcięty przez ulice i tory, ale mieszkańcy pamiętają, że ta właśnie lokalizacja sprawiała, że był świetnym miejscem spotkań. Likwidacja pomnika to usunięcie ważnego symbolu tej dzielnicy.

7. Praga zostanie dzielnicą o złej sławie.

A co z fałszowaniem historii? Nie było Bieruta na Pradze, nie było prawego płuca, które przywróciło organizm miejski do życia, nie tylko dzięki represjom, ale dzięki kulturze i nauce? Dziś o tym nie dowie się przechodzień, natomiast o represjach stalinowskich na Pradze informują już pomniki i tablice. A może jest w tym nowy trend dla Pragi –  trudno już oprowadzać po niej jako po dzielnicy artystycznej, bo w wyniku ostatnich zmian, artyści z Pragi uciekli. Teraz może być atrakcją dla turystów jako Stalinogród – brrr.

8. Kolejny powód do imprezy.

Demontaż pomnika Czterech Śpiących

Za rok, 18 listopada minie 70 lat od czasu odsłonięcia pomnika. Może ta data będzie dobrą okazją do nowego lokalnego święta na wesoło. Skoro Urodziny Pragi to taka fajna oddolna impreza, a Święto Ząbkowskiej już umarło, to może „Urodziny Czterech Śpiących” staną się nową tradycją? Oby tylko do tego czasu jubilaci wrócili na miejsce!

*(oficjalna nazwa to pomnik Braterstwa Broni – żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i Armii Radzieckiej).

*Kronika Warszawy, 1998

 



wtorek, 14 stycznia 2014

cerkiew na PradzeTo temat najbliższej debaty w Kici Koci, gdzie zostałam zaproszona jako jedna z paneli stek do bardzo szacownego grona. Dołączyć do dyskusji niestety nie mogę, a nie wątpię, że będzie ona burzliwa. Jako, ze fermentu nigdy za mało, dodaję swoje trzy grosze.

Pytanie z pozoru krótkie wymaga zdecydowanej odpowiedzi – tak lub nie. Tymczasem nie da się na sprawę spojrzeć wyłącznie w kategoriach czarno białych, choć po krótkim przeglądzie kilku ważkich parametrów, szala przechyla się niebezpiecznie.

Najpierw odczucie subiektywne – mieszkam na Grochowie i trudno udawać, że prowadzimy tu wielkomiejskie życie. Praga Południe Osiedle OstrobramskaMoje najbliższe otoczenie to architektoniczne skrzyżowanie Garwolina z gdańską Zaspą. Ulica Zamieniecka, plac Szembeka - tu jeszcze do niedawna dominowała 1 piętrowa przedwojenna zabudowa, niczym się specjalnie nie wyróżniająca (przez J. Zielińskiego opisywana jako małomiasteczkowa i nieciekawa). Ale i tu da się żyć, mama mojej koleżanki mieszkająca przy pętli na Gocławku ustanowiła chyba lokalny rekord - 13 lat nie była w centrum, żyjąc sobie szczęśliwie na Grochowie. Jak widać można.

Żeby odpowiedzieć, czy Praga to Warszawa warto zmierzyć się z najnowszymi mitami warszawskości.

1)    Słoiki. Tutaj nie da się udawać, że nic nie jest na rzeczy - Praga ma długie słoikowe tradycje. Wystarczy spojrzeć na nazwy ulic, które nadawali osiedlający się tu mieszkańcy Osiecka, Pustelnika, oczywiście Garwolina, a jak było lepiej to Łukowa, Karczewa, czy Otwocka. Z nazw ulic południowopraskich można się uczyć geografii całego Podlasia. Czy Praga to Warszawa pod kątem ilości słoików – Tak!

 

2)    Ideologia gender. Nasza stolica aspirująca do rangi europejskiej metropolii rozwija różne trendy. Tu wykluwa się m.in. ideologia gender zatruwająca następnie dalsze tereny. O nasz komfort dbają lokalni politycy - przyduszony do ściany burmistrz szybko wyjaśnia, że na terenie dzielnicy Praga Południe „w przedszkolach, szkołach, placówkach wychowania pozaszkolnego oraz poradniach psychologiczno-pedagogicznych nie są prowadzone tzn. zajęcia równościowe związane z teorią gender".  Hmm, nie wiem, czy mu wierzyć, bo dzieci z pobliskiej podstawowej potrafią się przytulać i twierdzić, że są gejami, a dziewczynki opowiadają, że różowe majtki są święte. Ale może to i bez gender wpadły na takie pomysły ;). W każdym  razie gender nie ma – Praga Warszawą nie jest!

3)    Drapacze chmur, biurowce, grodzone osiedla. „Warszawa zmienia się szybciej niż pogoda za oknem” to zdanie dobrze opisuje architektoniczne rewolucje w stolicy. I chociaż najwyższe budynki na Pradze możemy policzyć na palcach jednej ręki (nie licząc blokasów) to na planach zagospodarowania jest ich już znacznie więcej. Dobrze poinformowani wiedzą choćby jak zmieni się rondo Wiatraczna – obrośnie drapaczami chmur, które będą miały tę zaletę, że zakryją bloki osiedla Majdańska.

GrochówZa to jeśli chodzi o wyburzenia - te w ścisłym centrum choć spektakularne, to nic w obliczu codziennej żmudnej pracy koparek wywożącej gruz z burzonych grochowskich bieda domków i kamionkowskich i staropraskich fabryk. Tak, jak za moim oknem – wczoraj była willa z zarośniętym ogrodem, z której nocą wychodziły jeże i kuny, dziś apartamenty mieszkalne z supermarketem sprzedającym parówki na ciepło, gdzie wieczorową porą stołują się policjanci. Od razu można poczuć się bezpiecznie. Odpowiedź więc brzmi –na razie nie, za kilka/ kilkanaście lat - tak.

4)    Ostatni trend nie jest może najświeższy, ale należałoby się zastanowić, czy Praga jest mekką hipsterów. Po spektakularnym upadku praskiego Kreuzbergu, czyli rodzimej kolebki bohemy artystycznej, trzymają się tu jedynie artystyczne niedobitki. Hipsterskie knajpy, pracownie, galerie – wszystko to dosyć szybko ulotniło się za Wisłę. Honoru bronią targi sztuki/ slow food/rękodzieła/mody realizowane od czasu do czasu w postindustrialnych przestrzeniach, metodą spadochronową. Chodzi oczywiście o przestrzenie, które starannie dbają o PR i jeszcze nie stały się 100% gettami dla najbogatszych Prażan, przepraszam Warszawiaków. Wyjątkiem na praskiej mozaice, ups przepraszam mapie jest Saska Kępa, ale to byt zupełnie odmienny, powiedzmy jak biurowiec na Brzeskiej. Tak więc czwarty punkt przynosi kolejne „nie” dla warszawskości Pragi.

 

zoo na PradzeAle na koniec możemy pocieszyć się, że mamy kilka asów w rękawie, jeśli chodzi o globalne trendy. Stadion Narodowy, Zoo, najsłynniejsza fabryka czekolady, najmodniejsza restauracja potomka kulinarnego rodu? A to na Pradze jest, trzeba przez most przejechać – tylko uważaj, bo tam niebezpiecznie!