blog przewodnicki
poniedziałek, 28 lutego 2011

Co prawda mamy już w Warszawie artystyczną dzielnicę i nie trzeba wyjeżdżać po inspiracje do Berlina, ale warto trzymać rękę na pulsie. Jako, że nazwa WARSoff zobowiązuje eksplorowałam ostatnio moje ulubione wschodnie dzielnice Berlina: Friedrichshain i Kreuzberg.

1. Obowiązkowy punkt to galeria East Side, która zaczyna się przy Warschauer Strasse. Wizualne ujęcie tematu wolności na byłym murze berlińskim było odnowione rok temu – cóż jak każde dzieło sztuki street art też trzeba konserwować. Jeśli zmęczycie się oglądaniem i pstrykaniem zdjęć można odpocząć nad kanałkiem, pijąc lemoniadę lub piwo (w tym mieście nie grozi za do mandat! W Warszawie zwolennicy ulicznego picia powinni zaopatrzyć się w papierową torebkę, a i tak może to być najdroższe piwo w ich życiu –straż miejska policzy im 100 zł).

2. Zawracamy w stronę Warschauer Strasse i skręcamy w lewo biorąc kurs na Friedrichshain. Po drodze po lewej z numerem 34 mijamy gejowski klub karaoke Monster Ronson – tu wrócimy jeszcze wieczorem! Gdy pokonamy most nad torami kolejowymi, skręcamy w pierwszą w prawo Revaler Strasse, by dojść do zabudowań byłej fabryki, która jest…. bingo, oczywiście jednym z wielu tutejszych zagłębi artystycznych. Mieści się tam klub Cassiopeia, gdzie odbywają się m.in. koncerty punk, hardcore i ska. Są tam także pracownie artystów, teatr, skate park i kawiarnia. Kto lubi połączenie industrialnych budynków z twórczym chaosem i grafikami będzie się czuł jak w domu.

3. Z Cassiopei już tylko parę kroków na Boxhagener Platz, który najlepiej jest odwiedzić w weekendy – w soboty jest tu targ kulinarno – warzywno – kwiatowy (miłośnicy bio produktów znajdą na pewno coś dla siebie) a w niedziele to jeden z lepszych pchlich targów, gdzie można kupić zarówno „śmieci od Turka”, winyle z drugiej ręki i wszelakie wytwory hand made – od obrazów po ubrania, biżuterię i designerskie gadżety. Jeśli jednak znajdziemy się w okolicach Boxhagener Platz w tygodniu, nie ma co załamywać rąk. Trzeba pobuszować w tutejszych w sklepikach i galeriach. Warto też zjeść coś w jednej z licznych tu indyjskich lub vege knajpek. Polecam vegański bar Yo Yo, gdzie można uraczyć się pizzą, kebabem, stekiem lub sznyclem, a wszystko w niewygórowanej cenie i zupełnie bezmięsnym i bez nabiałowym wydaniu.

4. Boxhagener Strasse – tą ulicą warto się przejść, znajdziecie tu masę sklepików z ręcznie robionymi ubraniami, gadżetami i sztuką. Zajrzyjcie do międzynarodowej galerii Strychnin, która ma swoje filie także w Nowym Yorku i Londynie. Ja akurat załapałam się na wystawę współczesnej ceramiki brytyjskiej, w której dominowały mroczne motywy – czarownice, monstra, pająki, karzełki. Obok galerii jest mały sklep z ubraniami, to raj dla tych, którzy lubią wzory w panterkę, kratkę, groszki i zeberkę.

Jeśli wizyta w Strychnin narobiła Wam smaku na offową sztukę na tej samej ulicy znajdziecie Galerię Box 32 specjalizującą się w art princie – gdzie w przystępnej cenie można kupić przerobione zdjęcia cyfrowe i grafiki wydrukowane na płótnie. Tematyka od miejskiej dżungli po komiksową i pin upową. W galerii obok można zrobić komuś oryginalny prezent kupując maskotkę w kształcie szynki lub kiełbaski.

5. Wycieczkę proponuję zakończyć na Frankfurter Allee na wysokości stacji Frankfurtem Tor – tu obejrzymy socrealizm w bardzo moskiewskim wydaniu, różniący się od warszawskiej architektury socrealistycznej. Plac Konstytucji w porównaniu z ta okolicą jest raczej małą piaskownicą, skojarzenie z nim wywołują jedynie latarnie - kandelabry i rzeźby przedstawicieli socrealistycznego ludu – jest tu murarz i matka z dzieckiem o bardziej ludzkich proporcjach niż płaskorzeźby z Marszałkowskiej.

6. Jeśli znajdziemy równoległą do Franfurter Allee Rigaer Str. zobaczymy wiele wysprejowanych po dach kamienic – to domy zaskłotowane przez punkowców, którzy z czasem w większości z nich zaczęli płacić niewysokie czynsze. Ugoda anarchistów z miastem nie jest jednak zbyt łatwa i ciągle zdarzają się eksmisje. Na jednej z kamienic zobaczymy swojski napis HWDP, na innej kilkanaście par butów wywieszonych przez okno. Zresztą widok różnego rodzaju obuwia, dyndającego na powiązanych ze sobą sznurówkach w najbardziej nietypowych miejscach w stylu latarnie czy uliczna sygnalizacja świetlna nie jest zbyt rzadki we wschodnim Berlinie. Latem widziałam trampki wiszące na latarni przed tunelem przy pl. Zamkowym – to niechybnie dzieło jakiegoś mieszkańca Berlina wizytującego Warszawę.

sobota, 26 lutego 2011

No nie tylko paniusie, ale też inne baby :)


Zapraszam na opowieść "Kobiety Pragi" o dzielnych i ciekawych mieszkankach prawej części miasta oraz kobietach związanych z tą dzielnicą, w ramach POSUL (Praskigo Otwartego Samozwańczego Uniwersytetu Latającego)


kawiarnia Sens Nonsensu, ul. Wileńska 23, róg Zakopowej
Poniedziałek - 7 marca, godz. 19.30

Więcej info:

http://zdalny.blogspot.com/search/label/POSUL

Potwierdzenie obecności mile widziane: spacerolog@wp.pl

Wstęp wolny!

A dwa dni później spacer pod tym samym tytułem organizowany przez praski klub Zwiąż Mnie.

Zapraszam!

 

 

sobota, 19 lutego 2011

Każde większe miejsce większej rangi w naszym mieście ma swoją kaplicę. Czemu więc Pałac miałby jej być pozbawiony? Że nie pasuje do ducha socjalizmu? E tam!

Wśród 3288 pomieszczeń jest i takie, które dla pewnych osób ma bardzo sakralny charakter. Nieoficjalną świątynię znajdziemy na pierwszym poziomie - łączy korpus główny z Salą Kongresową.

Wszystko przez wysokość - dwupiętrową, marmury na ścianach i płaskorzeźbę "Pokój niosący ludziom życie", która na prostym ludzie zwidzającem onegdaj Pałac robiła tak piorunujące wrażenie, że co poniektórzy klękali, a jeszcze insi składali kwiaty, jak pod ołtarzem.

Czy faktycznie kojarzy się z kościelnym wystrojem, zobaczcie sami.

Ja tam bardziej czuję się jak w moskiewskim metrze niż w kaplicy. Bo i ławeczki identyczne, a moskiewskie stacje metra to jeszcze bardziej wypasione pałace niż ten nasz :)

 

wtorek, 15 lutego 2011

MIASTO KONTRASTÓW – Paryż wschodu, czy Moskwa zachodu? – jak przedwojenna architektura przeplata się z socrealistyczną.

Miejsce spotkania: Ul. Marszałkowska róg Pięknej

20 marca godz. 11

cena: 5 zł

spacer współorganizowany z Fundacją Hereditas

 

czyli Dzień Kobiet ze Zwiąż Mnie

Miejsce spotkania: ul. 11 Listopada 22 pod klubem „Zwiąż Mnie”

9 marca godz. 18

Czas spaceru: 2  godz.

Cena: 5 zł

Zapisy: zwiazmnie.kultura@gmail.com

Handlarki, zakonnice, królewskie metresy, pisarki, artystki, emancypantki, żołnierki ich historie czekają na nas na praskich ulicach, domach, tablicach i kamieniach. Czasem jakiś adres jest tylko pretekstem, by wspomnieć niesamowitą kobietę, o której nie wielu dziś pamięta.

Spacer odbędzie się na podstawie trasy „Praga Północ” z przewodnika „Warszawa Kobiet", który jest zbiorem esejów i tras przewodnickich i pokazuje miasto z nowej- kobiecej- perspektywy.

Wycieczka zakończy się w klubie Zwiąż Mnie, gdzie uczestniczki/cy przy grzanym winie obejrzą prezentacje na temat kobiet poznanych podczas spaceru.

 
1 , 2