blog przewodnicki
środa, 28 grudnia 2011

Czy Praga jest dzielnicą kreatywną, sprzyjającą sztuce i artystom? Od połowy lat 90 tych XX wieku twórcy osiedlający się tutaj, systematycznie zapracowali na taką opinię.

Choć, jak twierdzą dobrze poinformowani, artyści już za PRLu oraz w międzywojniu nie stronili od tej dzielnicy i chętnie zakładali tu swoje pracownie -  każde dziesięciolecie przynosiło kolejne artystyczne „zrzuty”. Miejscem, które już onegdaj zaznało artystycznego blichtru, był znany dziś adres Inżynierska 3 – gdzie obok magazynów Mody Polskiej i Jubilera mieściły się również pracownie wynajmowane przez ASP. Od 1980 roku swoją pracownię na Pradze ma malarz Andrzej Zwierzchowski, a na Szmulowiźnie pracownie miał profesor Marian Czapla. Artyści wspominają, że włamania im się zdarzały, ale złodzieje zupełnie nie byli zainteresowani ich obrazami, „pożyczali” za to chętnie praktyczniejsze przedmioty typu radio.


Pracownia na Kowelskiej lepsza niż w Alei Róż
Nonkonformistycznie nastawieni twórcy przybywali na Pragę już w latach 20 tych, czyli 90 lat temu! Pewien rzeźbiarz, student Akademii Sztuk Pięknych wynajmował izbę w jakimś drewniaku na ulicy Kowelskiej, czyli na terenie Nowej Pragi, wówczas dzielnicy peryferyjnej. Izba ta była jednocześnie jego pracownią. Mieszkańcy dosyć szybko go zaakceptowali, a on nawet darzony był „pewnego rodzaju estymą trochę z racji autoramentu rzadko tu spotykanego”. Artysta ten, którego nazwiska nie znamy dziś, wspominany jest przez swego kolegę, również artystę - grafika Konstantego Mariana Sopoćko na łamach „Stolicy” w roku 1960:

„Siedząc w pracowni gwarzyliśmy o życiu w tej dzielnicy. Chwalił je sobie w sposób entuzjastyczny i za nic nie chciałby się przenieść gdziekolwiek indziej na przykład w Aleję Róż, nawet gdyby to było bezwzględnie możliwe. Można mu było wierzyć: to była prawda. Podziwiałem jego ascezę życiową i mordęgę artysty. Usadowił mnie na tapczanie swego pomysłu, składającym się z plików gazet. Zawsze zachwalał mi ten system higieniczny i niebywale tani. Gdy pościel się zbrudzi, nie trzeba się kłopotać oddawaniem do prania, lecz zmienia się ją zdzierając wierzchnią warstwę gazet na całej długości tego, nie pozbawionego prostoty i wdzięku, tapczana.”


Centrum Kreatywności na Pradze
Trudno nie zachwycić się tym, może ascetycznym, lecz kreatywnym wynalazkiem. A artyści i inne kreatywne miejskie kreatury (nie tylko praskie) doczekają się niebawem Centrum Kreatywności, które w 2014 roku ma powstać właśnie na Pradze. Jak informuje portalsamorządowy.pl: „Planowane przedsięwzięcie polegać będzie na rewitalizacji i rozbudowie wpisanej do rejestru zabytków kamienicy przy ul. Targowej 56 w Warszawie. Zarówno budynek frontowy, jak i oficyna zostaną zaadaptowane na cele biurowo-usługowe.”


W ten sposób miasto zamierza wesprzeć i umocnić działania Pragi jako dzielnicy artystycznej. Mam nadzieję, że w klimatyzowanych powierzchniach kreatywnych powstanie równie sprzyjająca atmosfera, jak w pracowni z tapczanem z gazet i ochrona nie będzie przyganiała, że tu znów śmierdzi terpentyną, pety są na klatce, a tamten pan to nocuje w pracowni już trzeci dzień. Ano zobaczymy. Nowoczesne powierzchnie kreatywne to w wizji ojców miasta miejsce gdzie  „młode firmy z branży kreatywnej ( mam nadzieję, że nie będą to tylko agencje reklamowe) znajdą preferencyjne stawki czynszu, szkolenia oraz usługi doradcze i informacyjne, dostęp do wspólnej infrastruktury technicznej i serwisowej. Zadaniem centrum będzie również ścisła współpraca z instytucjami otoczenia biznesu, przedstawicielami środowisk kreatywnych, wsparcie kreatywnych i innowacyjnych projektów oraz przedsiębiorstw działających w sektorach kreatywnych.” W znacznej większości projekt Centrum Kreatywności powstanie dzieki środkom unijnym, przy niewielkim wsparciu miasta. Planowany koszt – 30 mln. zł.


A co na to Manas Ryba?
Biznes potrzebuje sztuki, a sztuka biznesu. Myślę, że prascy artyści widzą w tym miejscu pewną nadzieję. Może będzie tam również okazja do stworzenia wspólnej przestrzeni wystawowej – czasowych aukcji dzieł artystów działających na Pradze, aby mieli szansę zarobić na coraz wyższe czynsze. Może mariaż ten przebiegnie pomyślnie, wszak czuwać nad nim będzie sam Pan Ryba, dawny właściciel dziś zrujnowanej i zabitej na głucho kamienicy przy Targowej 56, która w najbliższych latach ma przejść zasłużoną rewitalizację.

To z Targowej 56 Manas Ryba właściciel tej nieruchomości i prawa ręka Juliana Różyckiego kierował sprawami bazaru i okolicznymi lokalami. Ten pomysłowy przedsiębiorca jest właściwie twórcą bazaru, gdyż to on podsunął Różyckiemu pomysł, aby utworzył targowisko na placach budowlanych na tyłach Ząbkowskiej i Targowej.


Zanim doczekamy zmaterializowania się tej przyjaznej artystom instytucji,(zresztą sądząc po stanie budynku, będzie to zadanie na miarę budowy siedziby Muzeum Pragi w sąsiednich kamienicach przylegających do bazaru) kreatywnych przestrzeni warto poszukać w sieci. W tym celu artystom i nie tylko polecam

fot za wwarszawie.blox.pl             Portal Społeczności Kreatywnej -     

creatives.waw.pl


wtorek, 20 grudnia 2011

Zabytkowa, wielkomiejska, najpiękniejsza kamienica Pragi - dom ozdobiony kiedyś klinkierową cegłą, płaskorzeźbami gryfów, medalionami z nietoperzami, dwiema rzeźbami sów z rozpostartymi skrzydłami na attyce oraz hełmem przypominającym cerkiewną cebulkę - słowem Dom Pod Sowami przy ul. Okrzei 26 został niedawno obłożony rusztowaniami. A dokładnie cała jego zewnętrzna fasada. Wygląda na to, że po remoncie piwnic i przyziemia inwestor wziął się w końcu za sypiącą się elewację. To elektryzujące wieści!

Oto, co w temacie remontu, można przeczytać na portalu forsal.pl:

"Generalny remont, od piwnic po dach, czeka kamienicę przy ul. Okrzei, znaną jako Dom pod Sowami. Inwestor, spółka Prometeusz, na odremontowanym parterze zaplanował miejsce na biznes: pub, restaurację, kawiarnię. Od pierwszego piętra wzwyż znajdą się mieszkania. Strych ma zostać zaadaptowany na luksusowe apartamenty z widokiem na Pragę, a oficyny deweloper chce podnieść o dwie kondygnacje."

Przy okazji warto pamiętać o drugiej stronie medalu. Ciekawe informacje na temat działań wspomnianej spółki Prometeusz ma praski Komitet Obrony Lokatorów. Pani Maria, emerytka, która mieszka na Okrzei 26 od ponad pięćdziesięciu lat, tak opowiadała o ostatnich podwyżkach czynszu dotyczących komunalnych lokatorów: "W ciągu roku nowi właściciele podnieśli czynsz sześciokrotnie. Muszę płacić 900 zł miesięcznie..."


niedziela, 18 grudnia 2011
Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" / Fotoprezentacje

NOWY PORT
Julia Staniszewska / Piotr Bekas

Stara Kordegarda, Muzeum Łazienki Królewskie

Wernisaż 17 grudnia 2011 godz. 17:00
Finisaż 4 lutego 2012 godz. 17:00


Projekt Julii Staniszewskiej i Piotra Bekasa to próba inwentaryzacji fotograficznej warszawskiego Portu Praskiego, który przed wojną nazywany był Nowym Portem.

Od 1927 roku Port służył do przeładunku towarów.W 1980 roku został zlikwidowany. Od tamtej pory prowadzone są nowe plany zagospodarowania jego przestrzeni.

Obecnie z portu korzystają głównie warszawscy rybacy, pracownicy Policji Rzecznej, działkowcy, hodowcy gołębi, miłośnicy Wisły i spacerowicze.

W 2012 roku rozpocznie się tu realizacja nowej inwestycji, która zamieni Port Praski w ekskluzywną dzielnicę apartamentową i handlową.

Julia Staniszewska i Piotr Bekas zrealizowali serię zdjęć dokumentujących życie Portu tuż przed jego kolejną przemianą.

Wystawa zostanie zaprezentowana w Starej Kordegardzie leżącej na wodnym szlaku Łazienek Królewskich.


Projekt jest realizowany przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" w ramach programu Animatornia dzięki wsparciu finansowemu M.St.Warszawy oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego


koordynacja: Zuza Sikorska (kontakt: zuza.sikorska@e.org.pl)

współpraca: Katarzyna Chudyńska - Szuchnik (WarsOff)


partnerzy medialni: Aktivist, Emma Pak, Fotopolis



czwartek, 15 grudnia 2011

W Warszawie mamy pięć Pijalni Czekolady Wedla, dwie w centrach handlowych, na Okęciu, w jednym z hoteli i najbardziej znaną na Szpitalnej w „Staroświeckim Sklepie”. Jedna  z niech mieści się również na Pradze Południe na ul. Zamoyskiego 36, obok Fabryki Wedla, w zabytkowym budynku miejskiej Rogatki. Rogatki Grochowskie, zwane kiedyś moskiewskimi, mają prawie 200 lat (dokładnie dwie setki stukną im w 2023 roku) i należą do ścisłego grona najstarszych praskich zabytków. Do tego, zabytków po przejściach, gdyż obie były przesuwane w związku z poszerzaniem ulicy Zamoyskiego na jej ostatnim fragmencie.

Nowe dzieje starej Rogatki

Pijalnia Rogatka powoli wtapia się w praski krajobraz. Jeszcze kilka lat temu na Pradze znajdował się jedynie sklep z wyrobami firmowymi. Pierwszą pijalnię Wedla po tej stronie Wisły otworzono w jednym z centrów handlowych na terenie Gocławia, ale była słabo uczęszczana. Nowa lokalizacja na Zamoyskiego sprawia, że ten trochę zaniedbany praski zakątek jest bardziej przyjazny i atrakcyjny. Zresztą teraz do Pijalni przychodzą bywalcy Teatru Powszechnego przed spektaklem, lokalni mieszkańcy, choćby czasem tylko po trzy cukierki i dawni pracownicy z sentymentem wspominający dziesięciolecia przepracowane w Zakładach 22 Lipca. Coraz częściej można tu spotkać turystów przybywających po słodką pamiątkę – czekoladę z widoczkiem Warszawy, klasyczne ptasie mleczko, ręcznie wykonane praliny.

Trzy zapachy Pragi

Sieć Pijalni Czekolady Wedla jest zupełnie oddzielną firmą od Fabryki Wedla należącą obecnie do kapitału japońskiego. Przy okazji, dobrze, że Japończycy zdjęli filtry z kominów fabryki i od czasu do czasu znów można poczuć piękny zapach czekolady roznoszący się po okolicy. Znajoma Prażanka opowiadała, że na Pradze dominowały trzy aromaty: smród dobiegający z rzeźni miejskiej znajdującej się na terenach przylegających do Portu Praskiego, zlikwidowanej w latach 70., zapach czekolady od Wedla i zapach kawy mielonej w jednym ze sklepów bądź barów, który również nie istnieje. Z trzech zapachów został więc chyba ten najprzyjemniejszy.

Czekolada z chili, marcepanem, owocami acai

Fabryka Wedla to historia na oddzielną opowieść, swoją przeszłość mają również Rogatki. Ale dziś pora na inne przyjemności - chcę się skupić się na pysznych czekoladach serwowanych przez Pijalnię Rogatka. Nowe menu obowiązuje od dwóch miesięcy i ich wypróbowanie uważam za  praski must. W stałej ofercie znajdują się czekolady gorzkie, deserowe, mleczne oraz białe. W nowej to jeszcze m.in. czekolady do picia z chili i z marcepanem. Moje podniebienie podbiła czekolada mleczna z owocem jagody brazylijskiej - acai. To delikatne połączenie czekoladowego, aksamitnego kremu z odświeżającym, owocowym smakiem.

Stare reklamy Wedla

Popijając słodkości lubię patrzeć na stare reklamy Wedla ozdabiające ściany Pijalni. Marzy mi się album, w którym zebrane będą legendarne opakowania, stare reklamy i grafiki oraz inne wydawnictwa Wedla np. małe karty dołączane kiedyś do pudełek czekoladek, projektowane m.in. przez Zofię Stryjeńską. Ta polska księżniczka art deco namalowała serię kart - poczcet królów polskich. Kazimierz Wielki został przez nią uwieczniony z... papierosem.

Póki co, zamiast albumu, zadowalam się wedlowską odkrywanką dla dzieci przygotowaną na stronie internetowej pijalni, która składa się właśnie z dawnych pięknych grafik – chłopca na zebrze, czarnoskórego kelnera z tacą itd. To klasa sama w sobie.

Słodki finał wycieczek z WarsOff

A przy okazji – Ci, którzy zwiedzają warszawską Pragę razem z WarsOff otrzymają zaproszenie do Pijalni Rogatka z bardzo atrakcyjnymi rabatami na ofertę pijalni oraz ofertę sklepu z asortymentem Wedla. Szykują się więc naprawdę słodkie wycieczki.

 



poniedziałek, 12 grudnia 2011

fot. J. Natorff

A to propozycja pocztówki lub okładki folderu reklamowego o Pradze, gdyby władze miejskie lub któryś z developerów potrzebował... Okolice przyszłej stacji metra przy Stadionie, tyły ulicy Targowej, dokładnie numerów 19 i 21, które straszą zamurowanymi oczodołami.

Według informacji od zaprzyjaźnionego dziennikarza, podpaleń w ostatnim roku na Pradze było 54!



 
1 , 2