blog przewodnicki
piątek, 27 lipca 2012

Wyjątkowy zakątek Pragi przy skrzyżowaniu Jagiellońskiej i Okrzei nabiera życia. Przyciągają nie tylko kinowe propozycje w uratowanym Kinie Praha, ale i dwa nowo otwarte bary.

Po 2 stronie lustra

W suterenie przy Jagiellońskiej 22 nową odsłonę rozpoczął klub Po 2 stronie lustra, który musiał opuścić lokal na Ząbkowskiej 5. Tym samym pod koniec zimy opustoszało tak prężne knajpiane podwórko z Matką Boską pośrodku, które w najlepszym czasie skupiało aż cztery kluby. Praskie gołębie gruchają, że już niedługo rozpocznie się tu przebudowa oficyn na luksusowe apartamenty lub hotel. Zostanie także dobudowana frontowa oficyna, która oryginalnie uzupełniała ten adres.

Ziemniaku wróć na Pragę!

Budowa metra nie służy Pradze, to widać gołym okiem. Marazm dopada też życie nocne. Ostatnio zamknęło się kilka miejscówek. Nie ma już Winowajcy na Inżynierskiej, zawinął się klub CDN z Ząbkowskiej, któremu nie wróżyłam żywota dłuższego niż piłkarskie Euro. Zniknął szyld znad wejścia do klubu Goryl we Mgle na rogu Inżynierskiej i Małej. Klub zawiesił działalność z powodu tajemniczej awarii.

Pozostaję w nieutulonym żalu po zamknięciu Ziemniaka w Garniturze. Zamknięciu, co prawda, zapowiadanym przez właścicieli,. Bar serwował naprawdę pyszne pieczone bulwy. Mieścił się na Kępnej 15 – w kamienicy kowala Manitiusa, budynku, wyjątkowym pod względem architektury. Jednak jego właściciele nie mają najlepszej opinii wśród dawnych lokatorów mieszkań komunalnych, i to nie tylko wśród nich…

Nowe kluby na Pradze

Ale jako, że życie nie lubi pustki pojawiają się ciągle nowe miejsca. Np. kawiarnia Chmury, młodsza i chyba spokojniejsza siostra Hydrozagadki na 11 Listopada 22, za to równie minimalna i oszczędna w wystroju.

Na Tarchomińskiej działa sobie od wiosny Kocia Miętka, pub prowadzony przez lokalną ekipę graficiarzy. Inna jakość (koronkowe obrusy na drewnianych stołach) to nowy bar, który znajdziecie na Stalowej. To chyba pierwsza, bardzo wczesna jaskółka, która zwiastuje, że ta ulica ma przed sobą wielką rozrywkowo – gastronomiczno – kulturalną przyszłość, która to stanie się ciałem wraz z otwarciem drugiej linii metra na Pradze i co najmniej dwiema wielkimi inwestycjami planowanymi na ul. Szwedzkiej. Rozwija się również zagłębie knajp w pawilonachch usługowych z lat 70 tych, niedaleko wiaduktu na Targowej, przy ul. Mackiewicza, gdzie smakowe piwa oraz grill oferuje Niewinna Abstynentka.

A wracając na Jagiellońską, tu właśnie otwiera się Bazar Klub. Startuje z mocną kulturalną ofertą. Co wydaje się sensowne, klub sprofilowany będzie muzycznie na niszę jakiej jeszcze na Pradze nie było – muzykę świata. Większość jego powierzchni schowana jest na poziomie -1. Wnętrze utrzymane w industrialnym tonie – na ścianach zachowana stara czerwona cegła, a dodatki są metalowe.

Gentryfikacja na Pradze przyśpieszy tempa

Atrakcją samą w sobie jest fakt, iż Bazar Klub mieści się w słynnym „Domu Pod Sowami”, który przez wielu varsavianistów uważany jest za najpiękniejszą praską kamienicę.

Jej właściciel – spółka z greckim bogiem w nazwie, jakiś czas temu obłożyła budynek rusztowaniami. I na tym prace nad obdrapaną fasadą się zakończyły.

Za to wizualizacja kamienicy po rewitalizacji wygląda zjawiskowo. Wizualizacja ta została upubliczniona już w 2007 roku, a pewnie urzeczywistni się częściowo w związku z otwarciem nowej dzielnicy mieszkaniowej w Porcie Praskim.

Bez wątpienia inwestycja Elektrimu mocno przyśpieszy gentryfikację tego zakątka Pragi. Przy okazji ciekawe, jak potoczy się los lokatorów komunalnych z Domu pod Sowami, jak również kamienicy naprzeciwko, która także należy do wspomnianej spółki.

Bazar Klub zatętni życiem jak Różyc?

A Bazarowi życzymy powodzenia – w tym budynku w latach 30 tych ub. wieku mieściła się kawiarnia U Abrahama, przemianowana na U Adolfa. A po wojnie -Bar Rekord. Tak więc knajpiane tradycje będą podtrzymane. Natomiast czy utrzymanie funkcji bazaru, (czyżby nawiązanie do Bazaru Różyckiego, który w swoich najlepszych latach przyciągał ogromne tłumy) powiedzie się – ciekawe. W każdym razie właściciele postawili na połączenie knajpy, klubu i sklepu.

Bar pod chmurką przy Pomniku Kapeli Praskiej

A Ci, co lubią spożywanie na świeżym powietrzu, mogą, tak jak Prażanie, odwiedzić niedaleki skwerek przy Pomniku Kapeli Praskiej. Tu z kolei funkcjonuje nieoficjalny bar pod chmurką. Zamiejscowym przypominam, że za konsumpcję napojów procentowych w miejscu publicznym w stolicy grozi mandat w wysokości 100 zł. Bywa, że wręczają go nieumundurowani funkcjonariusze.

Z flaszką czy bez, skwerek warto odwiedzić, bo przy odrobinie szczęście można posłuchać tu jednej ze stu piosenek za smsa. Piosenki warszawskie, także te z praskim rodowodem, sprzed wojny i z czasów okupacji, słowem szlagiery znane i lubiane, wygrywa pomnik zafundowany przez poprzedniego biskupa diecezji praskiej. Szczęście jednak trzeba mieć, bo mimo wysyłania wiadomości często muzykanci milczą jak zaklęci.



poniedziałek, 16 lipca 2012

Alternatywne Zwiedzanie Miasta rozkwita nie tylko w Warszawie. Alternatywne wycieczki były jedną z atrakcji Festiwalu Cuda Wianki w Gdyni.

Mi najbardziej spodobała się trasa industrialno portowa, ale ponieważ zbyt długo zamarudziłam ze znajomymi na Helu, spóźniłam się na start autobusu ogórka, który obwoził uczestników Cuda Tour.

Pozostawało więc samodzielne odkrywanie uroków industrialno - portowej Gdyni, co w rezultacie okazało się bardzo ciekawe. Towarzyszył mi kolega Jacek, którego serdecznie pozdrawiam :)

Idąc od Skweru Kościuszki obejrzeliśmy najpierw dokładnie gdyńskie Sea Towers. To one zdetronizowały naszego warszawskiego gargamela budynek Łucka City - pod względem najwyższego wieżowca mieszkalnego. Faktycznie architektura imponująca, kojarząca się chyba najbardziej z flotą marynarki wojennej. Niektórzy mieszkańcy Gdyni szczycą się, że to jedyny wysokościowiec w Gdyni, i że tyle wystarczy.

Trasa wiodła ul. Waszyngtona, św. Piotra, Tadeusza Wenedy oraz Chrzanowskiego. Tu widok z wiaduktu nad torami - swoisty punkt widokowy na stocznię "Nauta" i część portu. Kusiło nas, żeby wejść na teren, ale widoczne patrole jednak sugerowały, że pobyt na terenie stoczni nie będzie zbyt długi.

Po drodze minęliśmy relikty dawnej rybackiej osady i słynny klub Ucho. Zbliżaliśmy się coraz bardziej do zaplecza portu. Jak na sobotni wieczór okolica była opustoszała, co sprawiało, że wycieczka była dość egzotyczna.

Po drodze minęliśmy jeszcze niezwykły budynek Urzędu Morskiego, którego dach przypomina maszt statku. A gdy weszliśmy do portu ( ul. Polska 1) oczom naszył ukazał się stojący tu statek wycieczkowy. Może uda się zobaczyć jak odpływa?

Czekaliśmy więc na molu na Nabrzeżu Portowym aż okręt wypuści się na fale. W międzyczasie można było zobaczyć, że ryba bierze jak szalona - niektórzy łowili nawet trzy na raz. Rybacy - w większości wyglądający na emerytowanych pracowników portu lub ludzi morza, nie żałowali złowionych ryb miejscowemu kotu i ptakom.

Tymczasem słońce chyliło się ku zachodowi - widok imponujący z panoramą portu w tle. Na molu pojawiło się kilku maniaków z aparatami fotograficznymi. Po zagadnięciu jednego z nich ucięliśmy sobie rozmowę na temat zalet Gdyni - widać, że tu naprawdę, żyją ludzie, o ile nie najszczęśliwsi w Polsce, (jak głoszą statystyki) to na pewno zadowoleni i kochający swoje miasto.

Kolejny kot - czyżby na etacie - tutaj na parapecie Dworca Morskiego, w którym znajduje się również Muzeum Emigracji. Dworzec sam w sobie jest interesujący, (zbudowany w 1933 r.) wyróżnia go ciekawa, modernistyczna fasada.

Atrakcjami turystycznymi portu są nie tylko obserwacje wpływających statków, czy historyczne pamiątki jak tablica z odciskiem buta upamiętniająca Witolda Gombrowicza, który stąd wyruszył w podróż do Argentyny, oraz pomnik z ustawionych olbrzymich głazów wydobytych z dna morza. Tutaj podziwiać można chyba najwyższy, bo dwupiętrowy schron.

A jeśli ktoś ma większy apetyt na industrialno - portowe zwiedzanie w Trójmieście, polecam również Subiektywną Linię Autobusową, dzięki której można zwiedzić Stocznię Gdańską. Pamiętajcie, że to nie tylko historyczna kolebka "S", ale także słynna i prężnie niegdyś działająca Kolonia Artystów, których część mieszka tam jeszcze do dziś. (Pozdrowienia dla Maćka Szupicy :)

Subiektywną Linię Autobusową organizuje Instytut Sztuki Wyspa, a przewodnikami są dawni pracownicy Stoczni. I to mi się podoba!