blog przewodnicki
czwartek, 10 października 2013

Każda dzielnica ma swoje tajemnice i miejskie legendy. Poniżej trzy praskie opowieści, w jednej więcej jest prawdy, w drugiej mniej...

Przejścia podziemne pod kamienicami

Ukryte, dostępne dla wybrańców i wtajemniczonych podziemne przejścia pod różnymi strategicznymi budynkami to jeden z najpopularniejszych tematów miejskich legend w stolicy. Również i na Starej Pradze opowiadają, że można ją przemierzyć wzdłuż i wszerz korzystając z korytarzy pod kamienicami. Plotka z czasów wojny głosi, że jedno takie wejście było przy kapliczce na podwórku przy Brzeskiej 17, a wyjście było za Dworcem Wileńskim! Inne miało istnieć pod bazarem Różyckiego. „Pod bazarem był wykopany tunel, wejście było przy jatkach, a wychodziło się w piwnicy na Ząbkowskiej. Wykopali go Żydzi na początku wojny. Wiedzieli o tym tylko wtajemniczeni. – czytamy w świetnej książce „Niebieski syfon” Piotra Kuleszy.

Przemierzanie znacznych dystansów tajemniczymi korytarzami nie jest jedynie miejskim mitem, a znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Otóż w czasie wojny istniało wiele takich podziemnych tras pod kamienicami wzdłuż głównych praskich ulic np. Targowej, Ząbkowskiej, Brzeskiej. Wszystko dzięki temu, że pomiędzy ścianami piwnic przylegających do siebie domów można było wybić dziury i wchodząc do piwnicy jednego z domów wyjść kilka ładnych domów dalej. Prawdopodobnie przejścia te powstały w czasie wojny, gdy mieszkańcy kamienic chronili się w piwnicach w czasie ciężkich nalotów. Innym sposobem tajemniczego przemieszczania się było chodzenie połączonymi podwórkami. Przejścia w piwnicach istniały jeszcze do lat 70 tych, kiedy to administracja poszczególnych budynków zaczęła je celowo zamurowywać. Do dziś istnieją widoczne ślady, wystarczy dobrze przyjrzeć się ścianom w piwnicach. Na zdjęciach zamurowane przejścia z jednego z domów przy ul. Targowej, które były czynne do lat 60 tych.

Dziwne malowidła na podwórku przy Targowej

Podwórko kamienic Targowa 38 jest jednym z nielicznych, łatwo dostępnych wzdłuż ulicy Targowej. Z pozoru kompletnie nieciekawe, jednak na prawej „gołej” ścianie sąsiedniej kamienicy nr. 36 za niskim drzewkiem widnieją ślady jaskrawego niegdyś malowidła w kształcie dużego prostokąta. Co było w centralnym punkcie malowidła trudno zgadnąć, dosyć dobrze widoczna jest okalająca je „kurtynka” prawdopodobnie czerwona. Czy jest to dekoracja z istniejącego tu kiedyś domu modlitwy? (przecież podobne dekoracje znaleziono w oficynie przy Targowa 50/52 A jeśli tak, czy warto uznać je za zabytek godny ratowania? Niekoniecznie. Dokładnie w tym miejscu - pod ścianą oficyny, po wojnie, przez czasy PRL istniały piętrowe budyneczki, w których mieściły się różne warsztaty - pończoszniczy, kapeluszniczy itd. Pracujący w nich rzemieślnicy nie mieli w swoich pracowniach okienek, więc, żeby było im przyjemniej malowiali je sobie na ścianach. Pamiętają to mieszkańcy tego domu.

Być może malowidła te nie są wcale związane z domem modlitwy, który niewątpliwie tu istniał (co potwierdza spis z 1910 r.) Druga możliwość jest taka, że rzemieślnicy namalowali te okienka  przemalowując dawne motywy religijne.

Gwiazda Dawida na ulicy przed praską synagogą

Praską synagoga  mieściła się tam, gdzie dziś ogrodzony plac zabaw przedszkola na rogu ul. Jagiellońskiej i Kłopotowskiego. Czy na bruku ulicznym przed synagogą od strony dzisiejszej ul. Jagiellońskiej widniała dużych rozmiarów Gwiazda Dawida? Pytanie to postawił ostatnio jeden z praskich blogerów. Aby się o tym przekonać należałoby… zerwać asfalt z ulicy Jagiellońskiej, gdyż prawdopodobnie stary bruk jest pod nią nadal zachowany.

Wśród miłośników warszawskiej Pragi jest wielu, którym wydaje się to prawdopodobne. Jednak eksperci zajmujący się historią polskich Żydów mają odmienną opinię. Eleonora Bergman, historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego, autorka książki o warszawskich synagogach i domach modlitwy „Nie masz bożnicy powszechnej w Warszawie” jest przekonana, że Gwiazdy Dawida na bruku przed synagogą na pewno nie było. Nie istniał bowiem zwyczaj umieszczania Gwiazdy Dawida przed synagogami, a użycie tego symbolu było dawniej ograniczone raczej do znaków kabalistycznych. „Nie znajdziemy go w wystroju dawnych synagog ani na dawnych nagrobkach. Właściwie zidentyfikowali się z nim syjoniści, a więc jest to sprawa dość późna, i teraz dopiero odbierana powszechnie jako symbol narodu żydowskiego. „ – odpowiada na zapytanie WarsOff Eleonora Bergman.

Jako przykład warto podać, że  umieszczenie Gwiazdy Dawida w zwieńczeniu kopuły Wielkiej Synagogi na Tłomackiem w latach 70 XIX wieku wzbudziło duże kontrowersje wśród żydowskiej społeczności, a przecież była to synagoga postępowa. Tymczasem nasza, praska synagoga była synagogą dla społeczności ortodoksyjnej. I tak kolejny praski mit nie utrzymał się w konfrontacji z nauką.



piątek, 04 października 2013

Uwaga, Uwaga, niestety na drugą część wycieczki po Falenicy (organizowaną przez DSH a prowadzoną przez Panią Barbarę Wizimirską) trzeba będzie poczekać do wiosny - damy Wam znać!

W międzyczasie zapraszamy do lektury książki Pani Barbary "Opowieści Falenickie" oraz samodzielnych wycieczek na przykład ze świeżutkim Fotoprzewodnikiem "Znikająca stara Falenica" również autorstwa Pani B. Wizimirskiej.