blog przewodnicki

Warszawa Kobiet

czwartek, 06 marca 2014

Maszerując Traktem Królewskim można wysnuć wniosek, że warszawianki to święte, kucharki i… artystki.

Ostatnio pisałam o wycieczkach Gender Walks na berlińskim przykładzie. Oto spontaniczna garść refleksji po podobnym spacerze w stolicy.

Transgenderowa przeszłość syrenki

pieczęć wójtowska Starej warszawy XVII wiekPierwsze pytanie na berlińskim gender walk brzmiało: dlaczego symbol Berlina jest rodzaju męskiego? Przy warszawskim herbie nie ma takich wątpliwości – czyż syrenka nie jest na wskroś kobieca? No cóż historia ma podwójne dno, bo okazuje się, że nasza półryba ma bogatą transgenderową przeszłość…

W skrócie – choć towarzyszy miastu od początków, to w XV i XVI wieku nie była ani piękna, ani gibka, ani kobieca. Na pierwszych pieczęciach rady miejskiej Starej Warszawy to istny „dziwotwór”. Badacze wprost przyznają, że górna ludzka połowa ciała była ewidentnie męska, podczas gdy dolna miała ptasie, duże łapy i szeroko rozwinięte skrzydła. Punktem wspólnym z dzisiejszą syrenką był za to od początku uniesiony miecz. Dopiero kolejne pieczęci prezentowały potworę o typowo kobiecych atrybutach, przynajmniej na górnej części ciała. Dolna przez długi okres kojarzyła się bardziej z bazyliszkiem niż dzisiejszą disnejowską gracją.

Zwiedzasz Starówkę? Poszukaj śladu najważniejszych Polek

tablica Maria Skłodowska Curie Krakowskie PrzedmieścieBardziej dociekliwy turysta, który zwraca uwagę na tablice pamiątkowe odnajdzie na Starym Mieście nazwiska z narodowego panteonu – Marii Skłodowskiej Curie, Marii Konopnickiej, Poli Gojawiczyńskiej czy Michaliny Wisłockiej. Mamy jeszcze Muzeum Farmacji im. Antioniny Leśniewskiej, więc reprezentacja zasłużonych kobiet wypada nieźle, przynajmniej dla zaawansowanych zwiedzających.

Jesteś głodny? Kobieta Cię nakarmi

kebab Krakowskie PrzedmieścieNa Trakcie Królewskim kuszą reklamy różnych restauracji. A co lepiej zareklamuje strawę niż kobieta? Czy to „White sushi”, obiady domowe, czy turecki kebab – wszędzie zachęca damski uśmiech. W profesjonalnej odmianie reklam – potrawy serwuje wystylizowana kelnerka. Ale kebab na Krakowskim Przedmieściu prezentuje niskobudżetową wersję tego trendu – przyklejając po prostu duże zdjęcie uśmiechniętej dziewczyny ściskającej w obu rękach wielką grillowaną kanapkę.

Czterech ewangelistów, trzy Matki Boskie

Jednocześnie zwiedzając Trakt Królewski nie sposób nie zwrócić uwagi na kościoły. Święte patronki, znakomite fundatorki i zgromadzenia zakonne to silny kobiecy akcent. I chociaż na fasadzie kościoła św. Anny widnieją figury czterech ewangelistów to bardziej dociekliwi znajdą w pobliżu kościoła oraz na terenie parafii i w jego wnętrzu łącznie trzy historyczne figury Matki Boskiej.

Małpy, przechodki i murwy

klub gogo Krakowskie PrzedmieścieBardziej sacrum niż profanum - tak kojarzy nam się dziś Starówka. Mimo to począwszy  od epoki stanisławowskiej Krakowskie Przedmieście i np. ul. Świętojańska czy Trębacka były ulicami domów publicznych, szynków i spacerujących „kapeluszowych” dam. Obecnie bardzo nieśmiało do tych tradycji nawiązuje pobliski klub Go Go, ale jakoś mało kto wydaje się tę historyczną ciągłość doceniać ;)

A na pomnikach sami mężczyźni

Trakt Królewski to jednak trakt wybitnie męsko centryczny - ciąg pomników wielkich Polaków (Adam Mickiewicz, książę Józef Poniatowski, Bolesław Prus, kardynał Wyszyński, marszałek Piłsudski, Kopernik). Nawet lwy przed Pałacem Prezydenckim mają wyraźnie określoną płeć! Nawiązanie do kultowego „Kopernik była kobietą” znajdziemy na plakacie reklamującym podyplomowe studia Gender Studies w PAN. Kopernik była kobietąInstytut Badań Literackich z powołania Marii Janion prowadzi je od 2008 roku.

Za to szablon kobiecy ma się nieźle

W poszukiwaniu kobiecego śladu w przestrzeni publicznej trzeba na chwilę opuścić Trakt Królewski. Wystarczy skręcić na ul. Traugutta by na ścianach budynku należącego do ASP podziwiać galerię miejskiego szabloną z liczną reprezentacją grafik kobiecych autorek.

Chcemy ulicy Pippi Langstrumpf

No właśnie ulica Traugutta, Czackiego, plac Marszałka, wiadukt Markiewicza, skwer Ks. Twardowskiego – próżno szukać ulic poświęconych kobietom. W pobliżu mamy nawet ulicę Kubusia Puchatka. Puszczam wodze fantazji - może dla równowagi znajdzie się gdzieś miejsce dla ulicy Pippi Langstrumpf?

Urania i Atena zapraszają, czyli kobiece oblicze UW

brama UWKamienne wyobrażenia kobiet znajdziemy w bramie UW. To figury muz z mitologii greckiej: Uranii symbolizującej astronomię oraz Ateny symbolizującej mądrość. Kobiece oblicze uniwersytetu? Żeby nie zabrnąć w statystyki wymienię tylko, że W 2005 roku profesor Katarzyna Chałasińska-Macukow jako pierwsza kobieta została wybrana rektorem Uniwersytetu Warszawskiego – dziewięćdziesiąt lat po tym, jak kobiety przyjęto w poczet studentów tej uczelni.

Nie tylko Andrycz i Ćwiklińska

Nina AndryczW witrynach kas Teatru Polskiego przepasane kirem zdjęcie Niny Andrycz, heroiny Teatru Polskiego. Trop kobiet artystek odnajdziemy czytając tablice poświęcone lokalom kulturalnym z międzywojnia. I tak na Nowym Świecie został jeszcze ślad po Mieczysławie Ćwiklińskiej, która przed wojną prowadziła swój teatr. Z pewnością barwnych kobiecych postaci przedwojennej Warszawy znanych z kabaretów, teatrzyków, rewii i kultury wyższej byłoby tu znacznie więcej do upamiętnienia.

A zamiast podsumowania odrobina inspirującej teorii na temat oznaczania i kodowania miejskiej przestrzeni:

ul. Traugutta szablony, ASP„Miasto jest przestrzenią komunikacji właśnie – to tu za pomocą pomników czczone są wybrane wartości (legi mityzowane, co trzeba podkreślić przez władze); billboardy przedstawiają wakacyjne oferty biur podróży, obietnice nowych budynków developerów, hasła polityków czy reklamy programów telewizyjnych. Formą komunikacji są też grafit ii i murale, plakaty. Vlepki, rzeźby. (..) Odczytując celowo tworzone znaki umieszczone w mieście natrafia się przede wszystkim na treści generowane przez rozmaite władze.” Wnioski są dwa:

1)    Większa część przestrzeni miejskiej to komunikaty o charakterze autorytarnym, paternalistycznym lub komercyjnym.

2)    Znaki te tworzone są przez niewielką część społeczeństwa.

(Marta Żakowska, Hegemnonia porządku i utopia wiecznie żywa, Kultura Popularna, nr 2 2009, wyd. SWPS)

 



poniedziałek, 19 marca 2012

Po zapoznaniu się z historycznymi kobietami związanymi z warszawską Pragą, które przedstawiłam w przewodniku Sylwii Chutnik "Warszawa kobiet" nadszedł czas na zaprezentowanie współczesnych mieszkanek tej dzielnicy.

Dziesięć z nich można zobaczyć na wystawie "Prażanki".

Lubię praskie kobiety, wieloletnie mieszkanki jak i panie, które wybrały to miejsce do działania w ostatnich latach. Są konkretne, uparte, mają dużo pozytywnej energii.  Czuć tego ducha, którego miały w sobie po wojnie handlarki z Brzeskiej, które wyniosły z podwórka niewybuch w prześcieradle (tylko one się odważyły). Nie chcę wpadać w zbędny patos, ale to dziś dzielnica, w której czuje się tę kobiecą rękę - spójrz chociaż na praskie galerie - większość z nich prowadzona jest przez kobiety. To panie (choć nie tylko) z pokolenia na pokolenie czyszczą i dbają o jedyne w swoim rodzaju praskie kapliczki.

Na wystawie można zobaczyć:

Katarzynę Kazmierczuk, dyrektorkę Teatru Remus.

Zofia Kur, podopieczną Domu Dziennego Pobytu z ul. Brzeskiej, solistkę chóru „Cała Praga śpiewa z nami”.

Karolinę Tunajek, architekta, „Projekt Praga”

Agnieszkę Stanasiuk (pracownia sitodruku Stalowa 52)

Zofię Kubicką, rzeźbiarkę z Otwartej Pracowni Twórczej przy ul. Brzeskiej

Janinę Orzechowską, opiekunkę kapliczki

Marzenę Turek Gaś, autorkę wielkoformatowej instalacji na ścianie budynku Targowa 12,

Anię Schmidt, artystkę, fotografika, kierowniczkę świetlicy socjoterapeutycznej dla dzieci Mały Książe

Duet artystyczny „Podobasz mi się mała” z pracownii na ul. Małej

Ciocię Alę, czyli Alicję Krajewską, prowadzącą księgarnię z duszą – świetlicę dla dzieci na ul. Kowieńskiej  

 

 

Wystawę "Prażanki" można obejrzeć od 17.03 do 8.04 w CH Wileńska. (Parter po lewj stronie, zaraz za wejściem.)

 

piątek, 01 lipca 2011

Gdzie mieszkała słynna lekarka, dowiesz się podczas spaceru po warszawskiej Starówce. Na jej domu przy ul. Piekarskiej 5 , (za pomnikiem Kilińskiego) od wczoraj wisi tablica. Z inicjatywą upamiętnienia zasłużonej pani doktor wystąpił trzy lata temu inny znany seksuolog prof. Zbigniew Izdebski, który u Wisłockiej dokształcał się w latach 80. z dojrzewania nastolatków:

Kiliński ma mnie w d...

„W latach 80. Zbigniew Izdebski był młodym doktorantem. - Profesor Andrzej Jaczewski stwierdził wówczas, że dobrze by było, gdybym udał się na konsultacje do doktor Michaliny Wisłockiej. Wprowadzi mnie w kwestie dojrzewania seksualnego dziewcząt i kobiet - opowiada. Michalina Wisłocka zgodziła się udzielić konsultacji. Akurat rozmawiała z Jaczewskim przez telefon, gdy do profesora wszedł Izdebski. - Gdzie mamy się spotkać, nie znam adresu pani doktor - powiedział. Profesor Jaczewski oddał mu słuchawkę ze słowami: - Sama panu powie adres. Izdebski grzecznie zapytał: - Pani doktor, gdzie powinienem przyjść? Michalina Wisłocka odparła bezceremonialnie: - Mieszkam tam, gdzie Kiliński ma mnie w dupie - i odłożyła słuchawkę.”

Jak wspominają przyjaciele słynnej lekarki w biograficznym filmie z jej udziałem „Sztuka kochania według Wisłockiej”:

Chciała wykształcić polskie baby  w dziedzinie seksu

Michalina Wisłocka przeżyła wielką miłość, lecz był to związek, który w sferze fizycznej nie dał jej satysfakcji, a nawet sprawił przykrość. Jako ginekolog także spotykała w swoim gabinecie kobiety cierpiące w małżeństwie. W końcu jednak trafiła na mężczyznę, który niejako ją obudził, odsłonił przed nią seks, sprawił, że po latach nieudanego współżycia zaczęła z niego czerpać ogromne bogactwo przeżyć. On też uświadomił jej, że "polskie baby" są w dziedzinie seksu niewykształceone. Postanowiła to zmienić. Napisała "Sztukę kochania". Ilustratorka Bożena Bratkowska jest zdania, że książka, do której robiła rysunki, była nie do pomyślenia nie tylko w Polsce Ludowej. Także i dziś byłyby kłopoty z jej wydaniem. Kiedy zaproponowała ilustracje, w Wydawnictwie "Iskry" złapali się za głowę i kazali je przerobić. Miała z tym problemy, bo jak narysować orgazm?

Władza nie zezwala na te frywolności

Problemy miała także Teresa Mencina, redaktor "Sztuki kochania". Książka - jak mówi - znalazła się między kruchtą, KC PZPR i tzw. lobby skrobaczy. Wszyscy byli przeciwko niej. Kiedy dr Łukasz Szymański, ówczesny dyrektor Wydawnictwa "Iskry", po odrzuceniu książki przez cenzurę odwołał się do Wydziału Kultury KC, redaktor Mencinę zapraszano tam na rozmowy o seksie: były idiotyczne. Dyrektora Szymańskiego natomiast przekonywano, że władza musi ludziom zapewnić mieszkania i pracę i to są istotne sprawy, a nie frywolności, które co gorsza mogą wywołać oburzenie Kościoła. Ostatecznie otrzymał zgodę na druk, pod warunkiem jednak, że wyda 100 tys. egzemplarzy, ale w stopce wpisze tylko 10 tys., a także, że książka już okładką będzie sygnalizowała, iż jest przeznaczona dla małżeństw.

Seks przedmałżeński, aborcja, antykoncepcja

Władysław Bernard Skrzydlewski, wykładowca teologii małżeństwa i rodziny oraz etyki seksualnej, po latach wspomina, że wydanie książki Michaliny Wisłockiej było wydarzeniem. "Sztuka kochania" wywołała wielkie poruszenie. Autorka wprawdzie przeprowadziła w niej pewne tezy, na które katolicki etyk nie mógł się zgodzić, jak seks przedmałżeński, antykoncepcja czy aborcja, to jednak dowiodła, że uprawianie seksu ma sens tylko wtedy, jeżeli wypływa z miłości, a także wiele zrobiła dobrego dając czytelnikom pewien zasób wiedzy z dziedziny technik erotycznych. Z okazji czterdziestolecia Towarzystwa Rozwoju Rodziny Michalina Wisłocka z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego otrzymała Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Uważa, że napisanie i wydanie "Sztuki kochania", a także jej następnych książek, można nazwać staraniem o całość polskiej rodziny. Udany seks w małżeństwie jest w dużym stopniu gwarancją trwałości związku.

Łącznie sprzedano ponad 7 mln. egzemplarzy „Sztuki kochania”. Michalina Wisłocka była również współzałożycielką Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa. Zmarła w 2005 roku.

Źródło: filmpolski.pl, Kurier Lubelski



wtorek, 16 listopada 2010

"Dzielna kobieta – radziecka kobieta" śpiewał kiedyś zespół TZN Xenna. A my idąc na Pragę zaśpiewamy - dzielna kobieta, praaaska kobietaaaa. Zapraszam na dwa spacery – po prawobrzeżnej Warszawie.

Architektki, handlarki, pisarki, damy dworu, hrabinie, królewskie metresy, artystki, działaczki i żołnierki – ich historie czekają na nas na praskich ulicach, domach, tablicach czy kamieniach. Czasem jakiś adres jest tylko pretekstem, by wspomnieć niesamowitą kobietę, o której nie wielu dziś pamięta.

Trasy te przygotowałam na potrzeby przewodnika „Warszawa Kobiet", który jest zbiorem esejów i tras przewodnickich. Pokazuje miasto z nowej- kobiecej- perspektywy. Pomysłodawczynią przewodnika jest Sylwia Chutnik.
Wydawnictwo Biblioteka Polityki, premiera: marzec 2011
400 stron, wersja polsko angielska.
Autorki: Sylwia Chutnik, Katarzyna Chudynska, Karolina Sulej
Ilustracje: Agata Nowicka "Endo", Anna Niemierko
Zdjęcia: Anna Grzelewska

Trasa obejmuje rejony Starej i Nowej Pragi. Zatoczymy koło, idąc zgodnie ze wskazówkami zegara. Godziną 12 jest cerkiew pod wezwaniem św. Marii Magdaleny Równej Apostołom, na rogu Al. Solidarności i ul Targowej. Po drodze spotkamy ok. 30 kobiet w tym:

 

 

 

 

 

 

 

Antoninę Żabińską, pisarkę, dyrektorową przedwojennego ZOO, Tosię Altman, żydowską działaczkę, która walczyła w getcie, Helenę Rzeszotarską, założycielkę żeńskiej szkoły, Judytę Jakubowicz – Zbytkower pierwszą polską bizneswomen, Sabinę Sebyłową – pisarkę z Brzeskiej, handlarki z Różyckiego, Helenę Jeżewską z Wojskowej Służby Kobiet, Aleksandrę Augustową Potocką, Elżbietę Sieniawską, i wiele innych.

 
1 , 2